Ogłoszenie upadłości konsumenckiej nie kończy sprawy. W praktyce jest dopiero początkiem właściwego postępowania. Po wydaniu przez sąd postanowienia o ogłoszeniu upadłości do sprawy wchodzi syndyk. To on ustala majątek upadłego, kontaktuje się z wierzycielami, analizuje dokumenty, przeprowadza likwidację majątku, a na końcu przedstawia sądowi stanowisko dotyczące dalszego oddłużenia. Dla osoby, która właśnie uzyskała upadłość konsumencką, pierwsze pytanie zazwyczaj brzmi jednak znacznie prościej co syndyk będzie teraz robił i czego będzie ode mnie chciał?
Syndyk najpierw ustala rzeczywistą sytuację upadłego
Po ogłoszeniu upadłości majątek należący do upadłego co do zasady staje się masą upadłości przeznaczoną na zaspokojenie wierzycieli. Upadły traci możliwość swobodnego zarządzania składnikami wchodzącymi do masy. Pierwszym zadaniem syndyka nie jest jednak natychmiastowa sprzedaż czegokolwiek. Najpierw trzeba ustalić, co właściwie upadły posiada. Syndyk weryfikuje więc między innymi nieruchomości, samochody, środki na rachunkach bankowych, udziały w spółkach, wartościowe ruchomości, przysługujące upadłemu wierzytelności, a także jego dochody. Sprawdza również dane przedstawione wcześniej we wniosku o ogłoszenie upadłości.
Dlatego po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej należy liczyć się z koniecznością przedstawienia syndykowi dokumentów dotyczących majątku, dochodów i zobowiązań oraz udzielenia wyjaśnień. Upadły ma ustawowy obowiązek wskazać i wydać syndykowi majątek należący do masy oraz udzielać informacji potrzebnych do prowadzenia postępowania. I właśnie na tym etapie bardzo szybko wychodzą rzeczy, o których ktoś „zapomniał” we wniosku.
Samochód przepisany niedawno na członka rodziny. Udział w działce odziedziczonej kilkanaście lat temu. Rachunek w innym banku. Pożyczka udzielona znajomemu. Sprzedaż nieruchomości przed złożeniem wniosku. Syndyk nie opiera się wyłącznie na tym, co powie upadły.
Czy syndyk zabiera całe wynagrodzenie?
Nie. To jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących upadłości konsumenckiej. Do masy upadłości może trafiać część dochodu upadłego, ale przepisy pozostawiają mu środki niezbędne do utrzymania. Prawo upadłościowe wprost wyłącza z masy m.in. część wynagrodzenia niepodlegającą zajęciu, a w przypadku osób fizycznych przewiduje dodatkowe mechanizmy ochronne uzależnione m.in. od liczby osób pozostających na utrzymaniu upadłego. W szczególnych przypadkach możliwe jest również odmienne określenie kwoty pozostawianej upadłemu, z uwzględnieniem np. kosztów leczenia czy potrzeb mieszkaniowych.
Dlatego odpowiedź na pytanie: „ile syndyk będzie zabierał z pensji?” zawsze zależy od konkretnej sytuacji. Znaczenie ma wysokość dochodu, źródło jego uzyskiwania, sytuacja rodzinna oraz osoby pozostające na utrzymaniu upadłego.
Czy syndyk sprzeda samochód?
Jeżeli samochód ma wartość ekonomiczną i wchodzi w skład masy upadłości, jego sprzedaż jest jak najbardziej możliwa. Ale także tutaj nie działa zasada: „masz samochód, więc na pewno go stracisz”.
Trzeba zbadać jego wartość, stan, znaczenie dla sytuacji życiowej upadłego oraz to, czy w konkretnym przypadku nie zachodzą podstawy do wyłączenia określonego składnika z masy. W praktyce czym innym będzie kilkuletni samochód o wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych, a czym innym wysłużone auto, którego sprzedaż przyniosłaby masie niewielką kwotę po uwzględnieniu kosztów całej operacji.
Syndyk ma obowiązek prowadzić likwidację z uwzględnieniem interesu wierzycieli i kosztów postępowania. W postępowaniu konsumenckim to właśnie syndyk samodzielnie wybiera sposób likwidacji majątku, kierując się możliwością uzyskania jak najwyższego zaspokojenia wierzycieli przy rozsądnych kosztach.
A co z mieszkaniem albo domem?
Tu sprawa robi się poważniejsza. Jeżeli upadły jest właścicielem mieszkania albo domu, nieruchomość co do zasady może wejść do masy upadłości i podlegać sprzedaży. Upadłość konsumencka nie oznacza bowiem, że nieruchomość zostaje automatycznie ochroniona tylko dlatego, że upadły w niej mieszka.
Prawo przewiduje natomiast istotne zabezpieczenie. Jeżeli sprzedawane jest mieszkanie lub dom, w którym mieszka upadły i zachodzi potrzeba zapewnienia mu oraz osobom pozostającym na jego utrzymaniu potrzeb mieszkaniowych, z ceny sprzedaży można wydzielić kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu za okres od 12 do 24 miesięcy. To jedna z tych kwestii, które warto przeanalizować jeszcze przed złożeniem wniosku o upadłość.
Klient posiadający nieruchomość powinien wiedzieć, jakie będą realne skutki ogłoszenia upadłości, zanim postępowanie się rozpocznie.
Syndyk sprawdza również, co działo się przed upadłością
To często pomijany element. Syndyka interesuje nie tylko majątek istniejący w dniu ogłoszenia upadłości. Znaczenie mogą mieć również wcześniejsze czynności upadłego. Jeżeli krótko przed upadłością ktoś sprzedał mieszkanie członkowi rodziny, przekazał samochód w darowiźnie, spłacił wyłącznie jednego wybranego wierzyciela albo wyprowadził część majątku, syndyk może analizować te czynności pod kątem ich skuteczności wobec masy upadłości.
Dlatego „przepiszę majątek i dopiero potem zrobię upadłość” jest jednym z gorszych pomysłów, jakie można podsunąć osobie zadłużonej. W postępowaniu upadłościowym takie czynności nie znikają. Wręcz przeciwnie – często stają się jednym z pierwszych tematów do wyjaśnienia.
Syndyk zajmuje się również wierzycielami
Po ogłoszeniu upadłości wierzyciele zgłaszają swoje wierzytelności w postępowaniu. Sprawa przestaje wyglądać jak wcześniej, kiedy każdy bank, firma pożyczkowa czy inny wierzyciel próbował prowadzić własną egzekucję. Postępowanie zostaje skupione wokół masy upadłości. Syndyk analizuje zgłaszane wierzytelności, prowadzi akta postępowania w Krajowym Rejestrze Zadłużonych oraz przygotowuje dokumentację potrzebną do dalszego zakończenia sprawy. Prawo upadłościowe przewiduje, że po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej akta prowadzone są przez syndyka w systemie teleinformatycznym.
Syndyk nie decyduje sam, ile dłużnik będzie spłacał
To też warto wyjaśnić. Syndyk nie ustala ostatecznie planu spłaty wierzycieli.
Po zakończeniu zasadniczego etapu postępowania, w szczególności po likwidacji majątku i upływie terminu do zgłaszania wierzytelności, syndyk przedstawia sądowi projekt planu spłaty wierzycieli albo informację, że zachodzą podstawy do innego sposobu zakończenia postępowania, np. umorzenia zobowiązań bez planu spłaty. Ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu.
Sąd bada wtedy między innymi sytuację osobistą upadłego, jego możliwości zarobkowe, koszty utrzymania oraz okoliczności powstania niewypłacalności. Syndyk ma jednak na tym etapie bardzo istotną rolę, ponieważ to on przez całe postępowanie poznaje sytuację majątkową i dochodową upadłego i przedstawia sądowi zgromadzony materiał.
Czy trzeba bać się syndyka?
Nie, ale trzeba z nim współpracować. Zachęcam do współpracy z syndykiem, ponieważ tylko taka współpraca umożliwi rzetelne zakończenie postępowania upadłościowego
